poniedziałek, 26 stycznia 2015

Chapter One

                                                                    Music   

Bez słowa, niemalże po cichu weszła do mieszkania i udała się po schodach do swojego pokoju. Udało jej się to, bez zbędnych pytań brata dziewczyny, Lucasa, który troszczy się o siostrę, co czasami zdarza się doprowadzać Claire do szału. Odkąd rodzeństwo straciło w wypadku samochodowym ojca, Lucas stał się dla nieufnej dość Claire, wielkim wsparciem i osobą na którą zawsze może liczyć. Z matką nie utrzymują kontaktów, gdyż oddaliła się znacznie od reszty rodziny po śmierci męża. Nawet nie próbowała tego zmienić. Zapytacie pewne, co z siostrą tej dwójki. Otóż Maddie, najstarsza z rodzeństwa - zimna i chłodna na zewnątrz dziewczyna - dla której ważniejsze są pieniądze i zaliczanie raz po raz kolejnych facetów, nie interesuje się sprawami rodziny, a co dopiero Claire, którą uważa za wroga. Nigdy nie miały dobrych stosunków, mimo starań najmłodszej, nienawiść została do teraz. Maddie wbiła gwóźdź prosto w serce delikatnej Claire, odbijając jej faceta, z którym wyraźnie była szczęśliwa. Zburzyła jej mały azyl, w którym czuła się bezpiecznie. Maddie mogła sobie pogratulować, a Claire cierpiała. Nikt nie potrafił jej pomóc, ucieczką od problemów stała się dla niej praca fizjoterapeutki której oddawała się całkowicie, bez obawy, że ktoś jej to zniszczy.


                                          Z perspektywy Lucasa

Po ubiegłej nocy zaczynałem martwić się o Claire. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Wiem, że jest dorosła, ale nie chciałem aby coś jej się stało, albo ktoś ją skrzywdził. Wystarczająco dość się nacierpiała przez Alexa, wielkiego ''piłkarzynę'' i naszą siostrę, o ile można ją tak w ogóle nazwać, bo w praktyce w ogóle nią nie była. Czepiała się wszystkiego, a najbardziej obrywała Claire. Zawsze tak było, od dzieciństwa. Maddie zazdrościła jej wszystkiego. Począwszy od urody do talentu.
Poczułem znaczną ulgę, gdy weszła do mieszkania, po tej nocy niepewność. Jednak nie przyszła się przywitać, ani nic, co wzbudziło we mnie podejrzenia. Jednak postanowiłem się nie mieszać, do czasu aż mi sama powie. Chciałem ją jakoś rozchmurzyć, ale długo nie miałem pojęcia, co mogę zrobić by wywołać choć na chwilę uśmiech na jej drobnej twarzy. Jednak po czasie do głowy wpadł mi pewien pomysł. Udałem się czym prędzej do pokoju siostry, i jak to bywa w moim zwyczaju - bez pukania.
- Lucas! Wiesz że się puka jak się do kogoś wchodzi?? - zdenerwowała się Claire, co zawsze jest dla mnie urocze. Z jej zachowania można było wyczytać, że gdy jest nie w humorze, lepiej z nią nie zadzierać, bo potrafi pokazać pazurki.
- Jesteśmy rodzeństwem, więc chyba mi wolno. - odpowiedziałem ze stoickim spokojem, po czym zająłem miejsce na łóżku Claire.
- A co by było gdybyś zastał mnie nagą? Wtedy też byłoby to dla Ciebie nic takiego?! - zilustrowała mnie wzrokiem, a ja nie mogłem się powstrzymać od śmiechu.
- Ale mi to nie przeszkadza - zaśmiałem się głośno.
- Zboczeniec! - stwierdziła, rzucając we mnie poduszką.
- Miło cię widzieć w dobrym humorze, Claire. - posłałem uśmiech w jej kierunku, która wyraźnie była zdenerwowana.
- A skąd wiesz że mam dobry?
- Intuicja? - skwitowałem.
- Faceci nie mają intuicji
- A kobiety są wredne. - rzuciłem. Zaśmialiśmy się oboje głośno.
- Obudziłeś mnie, wieśniaku. Masz jakąś sprawę do mnie?
- Jest już 11, śpiochu. Nie trzeba było balować w nocy. A tak na poważnie mamy kilka godzin, by przygotować się do meczu.
- Jaki mecz, Lucas? - spojrzała zaskoczona. Podałem jej dwa bilety na dzisiejszy mecz Arsenalu z Manchesterem City, na który od jakiegoś czasu chcę ją zabrać.
- Zwariowałeś! Dobrze wiesz, że nie lubię City. - luknęła z oburzeniem robiąc minę obrażalskiej.
- Ale dla kilku przystojnych piłkarzy z Arsenalu, pójdziesz.
- Weź się! Nie w głowie mi romanse. - skwitowała. Musiałem jej kogoś znaleźć, choć przyznam szczerze nie chciałem się bawić w swatkę. To nie w moim stylu. Ale nie chciałem by była cały czas sama. Zasługiwała na szczęście.
- Lucas.. - spojrzała błagalnie, jednak ja byłem nieugięty.
- Czekam na dole, masz być gotowa za pół godziny.
- Dobra.. - spojrzała ponownie, jednak z rezygnacją zawijając się szczelnie kołdrą i nakładając parę słuchawek. Miałem tylko nadzieję, że mój plan się powiedzie.

                                                  Z perspektywy Claire

Jestem wściekła. Podwójnie. Raz na tego gościa, który nie dość że pewnie mnie upił, zaciągnął do łóżka i nic sobie z tego nie robił, a po drugie na mojego okropnego braciszka, za to co wyprawia. Co to za pomysł, żeby zabrać mnie na mecz i to w dodatku z City, choć dobrze wie, że nie lubię tego klubu. Nie miałam ochoty ani tez nastroju by gdziekolwiek iść. Najchętniej bym została w swoim pokoju i nigdzie nie wychodziła, nikt by mi też nie przeszkadzał. Ale z Lucasem jest tak, że zawsze musi postawić na swoim i nie mogłam mu odmówić. Westchnęłam ciężko i wstałam z łóżka w poszukiwaniu swoich ubrań. Przejrzałam całą szafę i jak to bywa, w moim zwyczaju, zrobiłam niezły bałagan. Ostatecznie wybrałam luźną koszulkę, niebieskie dżinsy i trampki. Nie będę się specjalnie stroić, w końcu to tylko mecz.

Droga minęła nam bardzo szybko. Nie odbyło się bez dociekliwych pytań Lucasa o wczorajszym wieczorze. Co robiłaś, z kim się bawiłaś..Uh, myślałam że szału dostanę. Lucas zaparkował samochód tuż przed stadionem. Zajęliśmy swoje miejsca, w loży VIP. Nie pytajcie mnie skąd Lucas ma takie znajomości bo sama do dziś nie mam zielonego pojęcia. Przyjaźni się z kilkoma piłkarzami z Arsenalu i szczerze powiedziawszy wcale mnie to nie interesowało. Piłka nożna to była dla mnie czarna magia. Orientuję się co prawda, co to spalony, rzut karny i inne bzdety ale mnie to nie kręci. Z myślenia wyrwał mnie Lucas.
- Claire, skocz dla nas po coś do picia - rzucił. Ja? Ten to ma czelność, naprawdę
- Dlaczego ja? A może Ty?
- Jesteś najmłodsza więc idziesz.
- Świnia - poszłam zrezygnowana.
Cały czas miałam w głowie to, co wydarzyło się wczoraj. Ten facet - wydawało mi się że skąd go znam. Jest przystojny, dość wysoki - mógłby być piłkarzem. Albo nie! Modelem, pasowałby. Tak bardzo się zamyśliłam, że jakiś kretyn wpadł na mnie wodą którą niosłam dla siebie i Lucasa. Myślałam, że szału dostanę!
- Patrz jak idziesz ciamajdo! - powiedziałam zdenerwowana, patrząc na moją nową koszulę która już była zniszczona.
- Przepraszam. Daj, pomogę ci. - czy on ślepy jest czy jaki, że nie widzi człowieka? Podniosłam głowę do góry by ujrzeć twarz tego idioty. Zamarłam, byłam w szoku. Nie miałam pojęcia, jak się zachować i co powiedzieć. Dlaczego tu nie ma ze mną Lucasa?

***

Tak jak obiecałam, pierwszy rozdział już jest. Nie jestem z niego bardzo zadowolona, ale tak juz jest jak się pisze po roku przerwy :( Jest średni, a dla Was? Sami oceńcie :3 I nie muszę Wam już mówić że komentarze mile widziane? Zapraszam także do zakladki ''Informowani'' gdzie możecie także mi polecić swoje blogi, a na pewno je przeczytam. Pozdrawiam, Alice
Btw, kocham tego gifa :3 Boski Aaron, mrah!
                      

5 komentarzy:

  1. No i jest jedyneczka ^^ Podobała mi się i to bardzo! Nadal czekam na rozwiązanie zagadki, z kim spała nasza bohaterka i na kogo wpadła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się! Ja jestem bardzo ciekawa, co to się dalej wydarzy, więc nie trzymaj długo w napięciu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No przecież to jest zajebiste ♥
    no ja to znam zagadki tego opowiadania :DDDDDD Co nie zmienia faktu, że prolog jest cudowny ♥ Sama bym lepiej tego nie wymyśliła #SkromnaRamseyowa :D
    Kocham ♥
    PS. I czekam na dwójkę <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Uroczy gif :D Co do rozdziału to niezły. Na Aarona wpadła, prawda? Taaak?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wpadła na tego gościa z klubu, i pewnie to Aaron. :) Prawda? :P
    Bardzo fajny rozdział. Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń